Jej oczy krzyczały ‘więcej’, jej usta szeptały ‘proszę..’, pot spływał jej po twarzy, pożądanie dyktowało każdą sekunde.
Naprzeciw on, zahipnotyzowany jej spojrzeniem, lekko jakby uśmiechnięty (choć z dozą niepewności), nie mówił nic.
Sięgnął metalowym narzędziem raz jeszcze w otchłań. Ona zagryzła wargę, ‘tak!’ myślała, gdy on z otchłani pewnej wielkiej dziury wyciągnął czwartego nuggesta i niemo włożył go jej do papierowego woreczka.
– prosze nikomu nie mówić. – jednak dodał.
– dziękuje – odpowiedziała i uciekła w ciemność.
Bo w rogu restauracji, gdzie ona siedziała, nie działała żarówka. Pan Wiesiek – co to zwykle naprawia – jest akurat na malediwach, a jego zastępstwo, jakiś Kasper, to za przeproszeniem do dupy jest i nie odbiera telefonu.
Pracownik restauracji włożył nową partie nuggestsów do frytkownicy i poszedł do kibla.
Leave a Reply